Nic... kompletnie nic! Nie potrafię nic stworzyc. To udręka! Potrafię pomazac 50 kartek dziennie, w nadziei, że uda się coś narysowac. Czy to wina pogody? A może mojego tę

ego umysłu?! Zresztą o czym ja mówię. Przecież ja nigdy nie stworzyłam nic naprawdę godnego uwagi. Same dziecinne bohomazy. NIC! NIC! NIC! NIGDY! NIGDY! NIGDY! NIENAWIDZĘ SAMA SIEBIE, ZA TO, ŻE WYMAGAM CZEGOŚ, CO JEST NIEISTOTNE. CZEGOŚ W CZYM NIGDY, NIE BĘDĘ DOBRA!
Tak, tak.... taki nagły atak frustracji, ale uzasadniony, bynajmniej.
Previous Page12Next Page